|
1 stycznia 2007 noworocznych postanowień zapewne jak co roku nie uda się zrealizować, marzenia się nie spełnią, a my z wiekiem coraz bardziej zgorzkniali, nieszczęśliwi, nie dostrzegający piękna, nieczuli na ludzkie nieszczęście, patrzący w dal, niewidzący, idący naprzód po omacku... przyjmiemy formę wegetacji... zbyt mało odwagi, by odebrać sobie to bezsensowne życie... a może to nie brak odwagi lecz wiara, że pewnego ranka wydarzy się coś co pozwoli żyć - nie wegetować... 1) zakochać się 2) wyszczupleć 3) wrócić do sportowego trybu życia 4) wziąć się do pracy 5) poznać nowych ludzi 6) stać się niezależną 7) zmienić autko
7 - podobno siódemka to szczęśliwa liczba hehe ciekawe czy to prawda...
|
2008
styczeń |
|
|
|
2 stycznia 2007 kolejny dzień brutalnie udowadnia mi, że ani postanowienia noworoczne, ani marzenia, ani nawet plany nie spełnią się same - pozostaje tylko chcieć... i zrobić wszystko by złapać w życiu jak najwięcej chwil radosnych, chwil prawdziwego szczęścia. tak, chyba wszystko tkwi w tym czego chcemy od życia, czego od niego oczekujemy. mój przyjaciel, którego nie ma już wśród ludzi cieszących się życiem, powiedział mi kiedyś, że "powiedzenie "człowiek jest kowalem swojego losu" jest bardzo mądre, bo to życie jest dla nas skarbem a nie my dla życia musimy iść przez życie tak jak chcemy, nie patrzeć na opinie innych, nie patrzeć na przeszłość, nie patrzeć na to czego inni oczekują od nas tylko na to czego my oczekujemy od życia - w przeciwnym razie nigdy nie zaznamy prawdziwego szczęścia..." 3 stycznia 2007 no to zaczęłam :) nie standartowo od punktu drugiego, bo z pierwszym to nie takie proste... punkt drugi natomiast ściśle wiąże się z punktem trzecim... zobaczymy jak mi pójdzie... stan na dziś 68kg, rozm 42 - tragedia
|
|
|
|
|