1 maja 2008

wyspana :) o 7:00 rano zbudził mnie flat domagający się pływania w stawie hihi myślałam, że uduszę!!! ale po chwili namysłu zrozumiałam to biedne zwierzę stworzone do pływania i nawet zaczęłam mu współczuć, że nie może sobie popływać z rana hihi

zaczynam zauważać w sobie zmiany... po długiej przerwie zaczynam dostrzegać świat wokół siebie, otaczających mnie ludzi, zwierzęta i las... już nie mogę się doczekać długich samotnych dni nad morzem, spacerów po plaży, rowerowych wycieczek po wybrzeżu... odczuwam potrzebę wyciszenia się, poukładania swoich myśli, przemyślenia w samotności i bez presji osób trzecich decyzji, które w najbliższym czasie muszę podjąć... coraz częściej moje przemyślenia prowadzą mnie do wniosku, że powinnam drastycznie zmienić bieg mojego życia...

chciałabym być kiedyś tak na prawdę szczęśliwą kobietą... mieć poukładane swoje życie, wybudowany śliczny mały biały domek, mężczyznę, którego kocham przy sobie, czuć jak bardzo mnie kocha każdego dnia, a nie żyje u mego boku, bo takie kiedyś podjął decyzje, dzieci biegające beztrosko po ogrodzie z psami... rzec by można - tak właściwie to nie wiele...

ostatnie dni i wiele rozmów na tematy "życiowe" doprowadzają mnie do wniosku, że 90% ludzi nie jest szczęśliwych, akceptują to co mają i nie szukają szczęścia z obawy przed utratą tego co już '"wypracowane". skąd u mnie ta siła na zmiany?? skąd ta odwaga by postawić wszystko na jedną kartę?? a może to nie odwaga lecz głupota?? wydaje mi się, że tak zostałam wychowana, by podnieść się kiedy upadnę i iść dalej, by przenieść górę jeżeli stoi na mej drodze, by wdrapać się na szczyt, bo stamtąd bliżej do gwiazd... człowiek tak rzadko realizuje swoje marzenia... cierpi jego dusza, zamyka się w świecie pozorów i obłudy, krzywdząc przy tym najbliższych i ludzi wokół... zapominamy o tym, że kiedy braknie sensu życia, to musimy sami go sobie nadać, wyznaczyć cel istnienia... trwanie zabija... zabija nas od wewnątrz, zabija radość codziennego dnia, zabija związki międzyludzkie, małżeństwa i przyjaźnie... a wystarczy chcieć i nie bać się zmian...

ja się ich bardzo boję, wiem że mam bardzo dużo do stracenia, wiem też, że bez miłości nie umiem żyć... szukam jej każdego dnia, cieszę się każdą minutą kiedy czuję, że ją mam i cierpię, że nie mam jej 24h/dobę...  czekam... czekam na cud...

12:31  

5 maja 2008

Piękny słoneczny dzień i pochmurne myśli to walka, w której podświadomie zwycięża dobry nastrój. i tak też się stało... okazuje się, że spacer z przyjacielem w tak piękny i słoneczny dzień to największy skarb na świecie... - dziękuję, że przez dwie godzinki mogłam odbiec myślami od problemów...

 

więcej...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

9 maja 2008

cierpię...

nie umiem sobie poradzić z ciszą... wariuję... płaczę...

staram się myśleć trzeźwo, łagodzić sytuację w domu, nie poradzę sobie sama...

skupiam się nad dzieckiem, nad liwii uczuciami, nad tym, żeby nie stała się kartą przetargową... spędzamy wspólnie czas, liwia odrobinę weselsza, a my gramy... w teatrze życia...

znowu fotografuję - ciszę, spokój, sen, piękno, ból, zmęczenie...

 

12 maja 2008

i po weekendzie... było pięknie... słońce... WESOŁE TOWARZYSTWO... TEGO MI BRAKOWAŁO BY ODERWAĆ SIĘ MYŚLAMI... UCIEC W RADOŚĆ...

WIĘCEJ...

dziś również piękna pogoda, od rana mam nowe pomysły... zrobię sobie na działce skalniaczek - ot tak, dla własnej satysfakcji :)

więcej....

 

13 maja 2008

po długich w noc rozmowach, po szansie by poukładać sobie wszystko... zostało tylko wspomnienie i niesmak... rozczarowanie...

 

15 maja 2008

"całe życie grasz" - szymon wydra - wydaje się, że piosenka napisana pod konkretną osobę...

Tekst

Dlaczego Tobą rządzi gniew
Przed samym sobą bronisz się
gdzie się podziała tamta twarz
mądrego człowieka

jakże wielkim głupcem musisz być
żeby zmarnować własne dni
pytam czy kiedyś powiesz dość

pomyśl
cale życie grasz
co ty z tego masz
tylko fałsz
cala prawda cię omija
cale życie grasz
co ty z tego masz
sam wiesz
pomyśl
dobrze byłoby uruchomić sny
może los ci będzie sprzyjać
cale życie grasz
gdzie masz swoja twarz no gdzie
prawdziwą

nie rozumiem czego tu się bać
głupio tak bez celu w miejscu stać
ile jeszcze czasu będziesz szedł po rozum do głowy
zachowujesz się jak porzucony pies
który nie wie gdzie jego miejsce jest
jeszcze długo będziesz sam

wiec pomyśl
cale życie grasz
co ty z tego masz
tylko fałsz
cala prawda cię omija
cale życie grasz
co ty z tego masz
sam wiesz
pomyśl
dobrze byłoby uruchomić sny
może los ci będzie sprzyjać
cale życie grasz
gdzie masz swoja twarz no gdzie

 

19 maja 2008

"jak mam rozpoznać swoją drugą połowę?

Nie bojąc się ryzyka. ryzyka porażki, odrzucenia, rozczarowań. nigdy nie wolno nam rezygnować z poszukiwania miłości. ten, kto przestaje szukać, przegrywa życie."

Paulo coelho - "brida"

 

już się nie boję... przyjmuję każdy dzień z wiarą w lepsze jutro, z nadzieją na happy end i miłością, której nic nie zdoła zgasić...

 

20 maja 2008

dzisiaj na strzelnicy myśliwskiej, mierząc do ruchomego celu, stwierdziłam w myślach, że ja to jednak mam wbrew pozorom bardzo zrównoważony charakter, pomimo wzlotów i upadków potrafię opanować myśli, skupić się na celu, a nie na drogach jego osiągnięcia, ze spokojem patrzeć jak cel się oddala, z zimną krwią pociągnąć za spust i oddać celny strzał... a potem patrzeć jak cel się rozpada...

 

a teraz leżę w łóżeczku i zastanawiam się nad tym podłym życiem... nad bezsensem istnienia... nikt mi nie przeszkadza, psy śpią, rybki pływają, córeczka ogląda baję i przysypia a ja w ciszy zastanawiam się nad sytuacją koleżanki... ma bardzo nie ciekawą sytuację i za nic nie chciałabym się znaleźć na jej miejscu, a już na pewno nie pozwoliłabym sobie na trwanie w tej sytuacji. trzeba mieć poczucie swojej wartości i odrobinę własnej godności by powiedzieć "dość". ja choć w sytuacji odwrotnej, mogę jej jedynie powiedzieć jak to z drugiej strony wygląda... nic więcej, nie jestem w stanie jej przetłumaczyć, że robi źle, ani tego, że ja robię dobrze czy źle... każda z nas ma swój punkt widzenia i chyba żadna z nas nie odpuści bez walki... a ja postaram się jej wytłumaczyć, że choć jestem w dużo gorszej sytuacji to i tak już wygrałam, wygrałam miłość, której nikt mi nie odbierze... bo nikt nie jest w stanie tego zrobić...

nie martw się... lepiej ci będzie bez niego... bez życia w fałszu, bez ciągłych myśli czy w danej chwili jest z nią, bez zastanawiania  się czy kochając się z tobą myśli o niej (podobno myśli, tak powiedział mi znajomy)... kolega powiedział mi, że dużo lepiej by mu było gdyby odszedł od żony kiedy trzeba było, został i wciąż po latach jak je obiad to myśli o kobiecie, którą kocha, zastanawia się nad tym jak cudownie by było gdyby siedziała z nim przy stole i razem jedli by obiad, myśli o niej kiedy wchodzi do wanny, a wannie jest na tyle miejsca, że zmieściłaby się i ona, myśli o niej kiedy kocha się z żoną i pragnie by zobaczyć ją kiedy otworzy oczy... podobno to zostaje... ta tęsknota za tym uczuciem, za miłością, za przyspieszonym tętnem i motylami w brzuchu... nie wiem.

 

misia, to co wydaje ci się dla ciebie dobre, w rezultacie jest więzieniem nienawiści, strachu i obłudy - a będzie jeszcze gorzej...

 

7cm

to wystarczający na obecną chwilę wymiar by nawet kiedy mi źle sprowadzić uśmiech na moją twarz... uśmiech i spotęgować miłość...

 

26 maja 2008

jestem silna, trwam walcząc o lepsze jutro. zostałam sama. tyle ludzi wokół mnie a ja nie mam nikogo, komu mogłabym powiedzieć co mnie boli, jak się czuję, czego się obawiam, z czym mam problem... znalazłam się w sytuacji, w której nie chciałam się znaleźć... trudno. muszę sobie jakoś poradzić sama. Przetrwać najgorsze chwile i wierzyć, że za kilka lat ułożę sobie życie, będę ufać drugiej osobie, kochać i brać miłość pełnymi garściami...

 

zwolniłam tempo życia, dbam o siebie, staram się nie stresować, nawet zaczęłam się zdrowo odżywiać - znaczy się nie żyję na czekoladzie i coli :)

depresja kontra obżarstwo = stała waga z małymi skokami.

chyba zacznę pisać tajny/poufny pamiętnik, bo blog to zbyt dostępna forma przekazu swoich myśli oraz przeżyć.

to była cudowna niespodzianka!!! bardzo dziękuję :* niesamowicie poprawiła mi nastrój...

 

 

 

 

styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień